dym pachnie, zostawia ślady
01/11/2011cześć, N. pamiętam Cię doskonale, twój umiech, serdeczne spojrzenie, opiekuńczość, gościnność. dziewczyna z tych, których nie da się nie polubić. niewielu miałam takich ludzi na wyciągnięcie ręki, a Ty byłaś wyjątkowo blisko, pięć minut stąd, niespiesznym krokiem. teraz, to juz trzy lata od tamtego września, w którym sie o Tobie dowiedziałam – kiedy dowiedziałam się, że już nigdy niczego się o Tobie nie dowiem.
jak zwykle szkliły mi się oczy. ze wszystkich cmentarnych wspomnień to o Tobie jest najżywsze. Ty zawsze będziesz miała ten szczery uśmiech i dziewiętnaście lat, jak ja teraz. bolisz mnie. drażnisz mnie. zapowietrzasz. a to, co spowodowało, że Ty już tam, jest dla mnie tak niezrozumiałe, niewyobrażalne. to nie tak, że się ginie w wypadku.
to nie tak, że się traci siostrę. przyjaciółkę, koleżankę z liceum – zaraz po maturze. odbierasz mi pewność siebie. odbierasz mi wiarę w nieśmiertelność. moją i moich. a ja głupia garnę się do Ciebie, chcę stać nad płytą z Twoim imieniem, chcę patrzeć w ten granit, w te róże, znicze. chcę chyba porządnego kopa od rzeczywistości, żeby w końcu dotarło do mnie, a tu krzyczą mi:
z prochu powstałeś, to wstań i się otrzep.
01/11/2011 21:48
Zerem byłeś i w zero się obrócisz. I cześć pieśni.