![]() |
menublog18:55:30 2009-10-26 nigdy nie zadawaj pytań.
piosenka, która robi wrażenie? kiedy autor uzależnił się od jej tematu. poruszają te o narkotykach i niekóre o kobiecych ciałach, do nich trzeba mieć jednak tyle delikatności, żeby kobieta, mimo że z ciała, bez twarzy czy imienia, nie wyszła, trzaskając drzwiami. my sweet prince, you are the one.
skomentuj (0) 18:28:00 2009-10-04 polecieliśmy w kosmos, było cieplej.-i wróciłam do siebie, dopiero w tej wersji ta piosenka mówi o rozstaniu. dobrze jest jednak pojawić się na chwil parę w innym wymiarze, nauczyć się od nowa chodzić czy oddychać. paryż to polis, maleńkie państwo w państwie i każda dzielnica jak miasto w mieście; niespójne, tworzone nienawiścią i przyciąganiem przeciwieństw. tu właśnie można zobaczyć, co to walka, co to elegancja i na czym polega życie stolicy. tu wszystko jest inne, niż byś oczekiwać mógł, tu wszystko zatrważa, zamienia nas w słupy soli. grudka ziemi z każdego miejsca na świecie, czy może paryż wszędzie, tu znajdzie się wszystko, czego potrzebujesz. i jeszcze więcej tego, co do życia ci niepotrzebne. to miasto szokuje i przytłacza. jest, owszem, organizmem, ale tak dziwnego stworzenia na Ziemi nie znajdę. tymczasem minęło mi całe lato. mazury, tatry, trzy tygodnie "niewiadomogdzie-niewiadomodlaczego", do tego dużo i zbyt mało wciąż Łodzi, a to przecież tu skupia się życie, tu krążą myśli te kilka centymetrów nad płytami chodnika. dobrze jest, warto, przypomnieć sobie ludzi, których spotkało się raz czy dwa i nigdy później. dzięki temu trochę księżyca do kołysanki o królewnie z marcepana i truskawek (jesienią wyrastają najsłodze) do czekolady. jesień, bo mimozy dawno przekwitły; jeszcze tydzień temu mieliśmy babie lato, teraz już zimno i pada, i zimno, i pada. jesień, liście za oknem symulują padaczkę, wszystko rozedrgane, wibrujące, niedokładne i nie do uchwycenia. jedyne w swoim rodzaju na te parę sekund, na które zwróciłam uwagę, bo kto inny. was to nie rusza. cyberświat jest przecież dużo ciekawszy. tylko do teatru, na spacer nie ma komu. nie miałam ochoty tu wracać. a jednak. to wciąż trochę mój dom. hurra.
skomentuj (4) 17:18:22 2009-06-28 nie strzelać.z dnia na dzień dalej od kilkumiesięcznych gnębień; teraz już głównie plany. przerwa od wszystkiego, teraz będzie inaczej. głowę mam tylko zatrważająco pustą. wieczorami przypominają mi się, dźwięk po dźwięku, utwory, które wciąż doprowadzają mnie do płaczu: samochodem i domem zajęła się policja, czerniakow, milion, aeroplane. wieczorami cała drżę i nie mogę spać, nic nie mogę, tylko słucham, drżę i słucham po kolei każdej linii. pff, mam wakacje, należy się spokój, należy się dźwięk i druk, kilka koncertów, kilka spektakli, jakiś film może. dwa miesiące na nawdychanie się, to się sztuka nazywa. nasze miasto bywa tak niesamowite, wystarczy trafić na gorszą pogodę.
skomentuj (2) 19:34:19 2009-04-15 rozpoczniemy, ach, na nowo.w ciągu tygodnia zmieniło się niebo, tylko tydzień na wysycony kolor ciepłej wody, trochę dłużej trwa proces wypychania liści z gałęzi, produkowanie zapachów. mamy kwiecień, więc kwitnie: krokus, tulipan, zawilec, podbiał (ten od tymianku?), chodnik. mamy kwiecień, pękają magnolie, pękają baloniki z kolorami. wieczory stają się cieplejsze. od nowa fascynacja miastem. bardzo w górę i bardzo w dół, w środku dnia empirycznie i, kiedy dzieci już śpią, przy pomocy nowej Wielkiej Improwizacji. zostać tu i kolorować tramwaje, wypełniać kolejne kontury. jeszcze kilka laurek, kilka lusterek, jeszcze ognisko i zaczniemy sezon!
skomentuj (3) 18:36:22 2009-02-28 z prywatnego.znikanie, czy jego świadomość, jest najważniejszym katalizatorem. nie pozwól sobie, by czas przeciekał ci przez palce, masz go bardzo mało, agata, bo jeśli się okaże, że niedługo koniec świata...? takie trochę życie; zależne tylko ode mnie. 'egoizm z ludzką twarzą', może zwyczajnie nie dopuszczam do siebie myśli, że ktoś lub coś może mną sterować, że tak naprawdę chodzę dzięki białym sznureczkom. animowane, jakby nierzeczywiste, z miejscami, w których mało kto bywa, z nieśmiertelnością, bez wiary w cuda, 'w życiu nie do pojęcia'. teatry, spacery, wypatrywanie Koloru. mają cię za wariata? czy to aby nie ich sprawa? ostatni czwartek 'poza domem czuję się wyjątkowo spokojna, niczego nie muszę. mogę iść, gdzie chcę. zrobić, co chcę, z kim chcę, kiedy tylko zapragnę. jest już wieczór, środek tygodnia, miasto powoli cichnie, ludzie wracają z pracy, znikają z pola widzenia, zaszywają się z swoich bezpiecznych ciepłych mieszkaniach, przestają myśleć. dobrze byłoby potrafić się wyłączyć. zatrzeć granicę między snem a jawą, przesunąć ją na koniec obowiązku, wieczorem po prostu być, bezczynnie czekać, obserwować i nie wyciągać wniosków. dobrze byłoby przestać zbawiać świat, zatruwać sobie Głowę mrzonkami wielkich idei. spokojnie siedzieć przy kominku przy herbacie z cynamonem. wypatrywać znaczeń'. zostawiam po sobie zbyt wiele śladów, nie sądzisz? jeszcze chwila, światła gasną, nie mogę sobie pozwolić na odlot, chemia jest mądrzejsza, stapia metal i słońce, stapia piasek i szkło. muszę jednak wymienić tę stalówkę. marnotrawstwo atramentu, a to jedyne, co moje na pewno, pióro i list
skomentuj (3) 18:24:08 2009-01-04 jakże nie lubimy.dergonowe "mam na myśli wiosnę" utknęło gdzieś głęboko i w sumie nie mogę mieć nic przeciwko temu. ostatecznie to moja głowa, lepiej nawet czasem czegoś pragnąć. żeby nie zapomnieć. albo chociaż żeby mieć do czego dążyć. listopisanie zakończone, dwadzieścia trzy. panna Liczba Magiczna, bo tylu mi wyszło ludzi do listootrzymania i listoczytania. było może trochę zbyt głośno, ostatecznie żegnaliśmy stare i witaliśmy to, czego właściwie jeszcze nie ma, głupcy. było może zbyt chłodno, w końcu przyszła zima a pociemku źle się siedzi na parapecie. dwadzieścia trzy i każdy już poleciał, teraz czekać już tylko na esemes z podziękowaniem. chyba mnie to nawet uspokoiło. mamy kolejny stycznia i czas na podsumowania dawno minął. tylko jedno mi w głowie: mam na myśli wiosnę, czas cały. albo niech już będzie luty, żeby puszczać bańki. materac, 'bajki andersena'. panie Marcinie, jak pan to robi, że właśnie dziś oddychać pragnę? że cały, cały czas siedzi mi pan na ramieniu i szepcze i brzdąka? i potem ja śmieję się w głos, szklą mi się oczy albo zaczynam tańczyć, to nie jest normalne (tylko co mogę mieć wspólnego z normalnością). żyrafy, kaczory i kaczki! dajcie wy mi żyć w spokoju i sobie wariować, dajcie mi ludzi zarażać zielonym! skoro nauczyłam się żyć bez powietrza, skoro wrócił stan sprzed początku aktualnego świata, co mi po dobrych wskazówkach? nie chcę do nieba.
skomentuj (2) linkikurturagawrony arena kreatywności Łódź alternatywna o pop? podprąd patrz bodziec mase miasto twotrzywo piotruś pan przestrzeń trzecia fala ulicosztuczni słysz plateau travis świetliki pulp pixies oasis moby mum negatyw jane's addiction i am x explosions in the sky gus gus fiona apple pogodno elliot smith ditry pretty things clap your hands say yeah arcade fire anthony and the johnsons pożar moskwy i am kloot afro kolektyw muchy kazik się skończył raz dwa trzy mediengruppe telekommander cool kids of death dziko pożądam twoich malinowych ust sigur rós guernica y luno ścianka ewa braun lao che maria peszek kombajn do zbierania kur po wioskach depeche mode interpol myslovitz placebo hodhill dżem normalsi vavamuffin pidżama porno indios bravos hurt hey farben lerhe dezerter brygada kryzys armia akurat kazik moskwa kult bitwy raperskie równolegle łoś lemur cytrynowy czu ultramaryna fr śniegolot sem człowiek-łoś pasternak meehau trini dergon O. Teofil archiwum2009październik czerwiec kwiecień luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec kwiecień marzec luty 2005 listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec szablonszablony.blogowicz.info wspierane przez: Blog & pomoc blogowa |
![]() |